Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 czerwca 2018

Placuszki bananowe

Nie jestem może zbyt plackowa - nie przepadam za mieszaniem mąki z mlekiem i innymi takimi cudami, przy robieniu ciasta wiele rzeczy może nie wyjść, a ja nie ufam swoim ciastowym zdolnościom. Zawsze wydawało mi się to bardzo skomplikowane. No ale jeśli jakieś placki składają się z 3 produktów to muszą być proste. I szybkie. Takie właśnie są placuszki bananowe. Wychodzą niesamowicie mięciutkie, lekkie i mocno bananowe w smaku. A ich zrobienie to dosłownie 10 minut. Uwielbiam upraszczać sobie życie, Wam też to polecam!


 Składniki (na 8-10 placuszków):
  • 2 dojrzałe banany
  • 4 jajka
  • 2 płaskie łyżki mąki
Banany rozgniatamy widelcem lub blendujemy na gładką masę. Jajka roztrzepujemy i chwilę ubijamy. Wlewamy jajka do do masy bananowej, dosypujemy mąkę i dokładnie mieszamy do połączenia składników. Nagrzewamy patelnię, pędzelkiem lub ręcznikiem papierowym smarujemy cienką warstwą oleju i smażymy placuszki 2-3 minuty z jednej strony. Delikatnie przewracamy łopatką i smażymy jeszcze 1-2 minut z drugiej strony. Ciasto jest rzadkie więc polecam lać go niewiele na jeden placek. Placuszki nie wyrosną bardzo, ale będą delikatne i miękkie.

Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie były to borówki :)


smaczności,
m.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Nieśniadaniowo: Chłodnik z botwinki

A może z boćwiny? Zawsze miałam problem z rozróżnieniem tych dwóch nazw. Niektóre źródła mówią, iż boćwina to młode buraczki wraz z liśćmi, a przyrządzana z nich zupa, to botwinka. Inne zaś wprowadzają rozróżnienie - boćwina to liście odmiany liściastej buraka zwyczajnego, zaś botwina to młode liście i korzenie odmiany ćwikłowej tego samego gatunku*. I tego rozróżnienia będę się trzymała - pomiędzy a botwiną, czyli liśćmi z malutkimi buraczkami, a boćwiną czyli samymi dużymi, mięsistymi liśćmi jest duża różnica. Przyznam, że z boćwiną nie miałam nigdy do czynienia, nie widziałam jej nawet w znanych mi warzywniakach, albo zwyczajnie nie zwracałam uwagi. Za to botwinkę znam doskonale - nie raz przyrządzałam z niej zupę bądź chłodnik. I to właśnie przepisem na to drugie danie chcę sie z Wami dzisiaj podzielić. Chłodnik ma tak samo wielu przeciwników, jak i zwolenników. Wiele osób po prostu nie akceptuje zimnej zupy. Ja upalnych dni bez chłodnika sobie nie wyobrażam. A wiosna tego roku jest wyjątkowo gorąca. Dla ochłody zatem - chłodnik z botwinki.


Składniki:
  • 1 litr bulionu
  • 1 pęczek botwiny
  • 1 ogórek gruntowy
  • kilka rzodkiewek
  • 400 ml maślanki
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka octu winnego
  • sól
  • pieprz
  • koperek
  • szczypiorek
  • 2-3 jaja na twardo

Gotujemy bulion. Oczywście najlepszy będzie domowy. Botwinkę myjemy, pozbawiamy drobnych korzonków. Jeśli ma większe buraczki, kroimy je drobno. Łodygi i liście siekamy. Jeśli liści jest bardzo dużo nie musimy dodawać wszystkich. Do gotującego się bulionu dodajemy buraczki, gotujemy około 5 minut. Po tym czasie dodajemy łodyżki i liście i gotujemy kolejne 2-3 minuty. Dodajemy sok z cytryny i ocet, chwilę gotujemy. Doprawiamy solą i pieprzem. Wywar studzimy. Kiedy wystygnie, dodajemy pokrojone w drobną kostkę rzodkiewki i ogórek, posiekany koperek i szczypior. Dodajemy maślankę. Schładzamy. Podajemy z ugotowanym na twardo jajkiem.





smaczności,
m.

*źródło: https://www.kukbuk.pl/wiadomosci/czy-wiesz-ze/bocwina-czy-botwina/

czwartek, 21 września 2017

Nieśniadaniowo: Gazpacho

Zaczynają się jesienne chłody, więc jakby na przekór postanowiłam zatrzymać trochę słońca na talerzu. Uwielbiam chłodniki, mogę jeść je nawet zimą. A dobre gazpacho to absolutny obłęd. Spójrzcie na ten kolor! Jest mega proste, szybkie i przepyszne.


Kilka wskazówek na początek:

1. Pomidory
Wybierzcie te pachnące, dojrzałe, pięknie czerwone, chyba, że checie jeść pozbawioną smaku wodę z pomidorów. Ja użyłam malinowych, które wprost ubóstwiam. Sprawdzą się też bawole serca. Powtórzę się po raz kolejny - nigdy nie żałujcie na dobrej jakości produktach. To sedno udanej kuchni.

2. Sól
Ta sztuczka jest bardzo przydatna. Obrane i pokrojone warzywa solimy wcześniej i pozostawiamy na przynajmniej 30 minut na blacie, by puściły sok. Łatwiej blenduje się je na gładką konstystencję i dzięki temu gazpacho nie jest rozwodnione. No i nie musicie go dosalać w trakcie.

3. Oliwa
Jeśli chcecie, by wasze gazpacho miało aksamitną konsystencję oliwy należy dodać do środka. Aby uniknąć rozwarstwienia i idealnie połączyć oliwę z sokiem z warzyw należy najpierw zblendować warzywa z dodatkiem octu, a następnie powoli dolewać olwię. Gazpaczo będzie miało cudownie gładką, jednolitą konsystencję. 

Składniki (na 3-4 porcje):
  • 4-5 pomidorów malinowych lub 2-3 bawole serca
  • 1 czerwona papryka
  • 2 ogórki gruntowe
  • pół cebuli (można użyć czerwonej, jest delikatniejsza)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 bułka pszenna
  • ząbek czonsku
  • 2 łyżki octu winnego
  • pół szklanki oliwy
  • 1-2 łyżeczek cukru
  • szczypta chili
  • szczypta pieprzu
  • szypiorek (do podania)

Ogórki obieramy. Wszystkie warzywa kroimy w grubą kostkę i przekładamy do miski. Solimy, dodajemy połamaną na kawałki bułkę. Mieszamy i pozostawiamy na blacie minimum 30 minut. Ja zostawiłam na około 2 godziny. 

Po tym czasie warzywa odciskamy na sitku nad miską, zaś soku który pozostał nie wylewamy. Odciśnięte warzywa blendujemy dokładnie wraz z 2 łyżkami octu, łyżeczką cukru, ząbkiem czosnku i chilli. Dodajemy sok z warzyw i blendujemy około minuty, a następnie powoli wlewamy olwię blendując aż do połączenia. W razie potrzeby doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z pokrojonym szczypiorkiem.

Smaczności,
m.


niedziela, 26 marca 2017

Zapiekany omlet z jabłkami z rozmarynem

Choć zwykle śniadania jadam wytrawne, czasem mam ochotę na te na słodko. Wybór zwykle pada na owoce. A, że bez jajek obyć się nie może - omlet. Tutaj wariacja na jego temat, bo to omlet z piekarnika z jabłkami z rozmarynem.


Składniki (na jedną porcję):
  • 2-3 jajka
  • jedno jabłko
  • miód
  • rozmaryn
  • masło

Patelnię rozgrzewamy do 180 stopni. Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy miód, pokrojone w kawałki jabłka. Dodajemy rozmaryn. Smażymy chwilę aż jabłka zmiękną. W tzw. międzyczasie zajmujemy się omletem. Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy, żółtka dodajemy do ubitej masy i delikatnie mieszamy do połączenia. Gotową masę wlewamy do żaroodpornego naczynia lub na żeliwną patelnię, dodajemy jabłka i wkładamy do piekarnika na jakieś 12 - 15 minut. I gotowe! 

Smaczności i pięknego dnia, m.

niedziela, 26 lutego 2017

Hiszpańska tortilla czyli omlet z ziemniakami

Zima jeszcze nie do końca odpuszcza, mimo słońca na dworze mroźny wiatr. W takie dni najelpszym co możecie sobie zrobić, to sycące i pyszne śniadanie. A co jest lepszego niż jajka na śniadanie? Jajka i ziemniaki. Omlet z ziemniakami, czyli hipszańska tortilla to jedno z moich ulubionych śniadań na duży głód. Konkretne, proste i smaczne, czyli to, co wszyscy lubią najbardziej.



Składniki (na jedną porcję):
  • 2-3 jajka
  • dwa średnie ziemniaki
  • pomidor
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • świeża natka piertruszki

Ziemniaki można wcześniej ugotować, jednak ja preferuję smażone. Kroimy je w półplasterki i smażymy na patelni aż do miękkości. Jeśli lubicie, w połowie smażenia możecie dodać cebulę i boczek, dla jeszcze większej przyjemności. Ja akurat nie miałam, więc pozostałam przy wersji nieco skromniejszej. Jajka roztrzepujemy dokładnie, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi, po czym wlewamy na patelnię. Ważne, żeby przed tym, ziemniory na patelni rozłożone były płasko i nie nachodziły na siebie w miarę możliwości. Smażymy około 6 minut pod przykryciem, czas oczywiście jest orientacyjny, więc musicie wyczuć moment, w którym wasza tortilla będzie gotowa do przewrócenia na drugą stronę. Aby to zrobić najlepiej użyć talerza. Przykrywacie tortille znajdującą się na patelni, odwracacie ją do góry dnem, tak by tortilla znalazła się na talerzu i zsuwacie z powrotem na patelnię, zrumienioną stroną do góry. To najskuteczniejszy sposób, każdy inny skutkuje przeobrażeniem tortilli w rozpaćkaną masę ;). Po przewróceniu smażymy jeszcze kilka minut. W międzyczasie kroimy pomidora i siekamy natkę pietruszki. Usmażoną tortillę zdejmujemy z kuchenki, przekładamy na talerz, na wierzchu ląduje pomidor i natka, możecie doprawić jeszcze solą i pieprzem. Sycące i gorące śniadanie na zimne poranki gotowe. Smaczności!

wtorek, 31 marca 2015

Pieczona owsianka kakaowo-bananowa

Ja i owsianka to trudna znajomość. Swego czasu, w okresie zdrowego odżywiania (mleko sojowe zamiast zwykłego w kawiarni, zdejmowanie tłustej skórki z kurczaka i panierki z ryby) jadłam najzwyklejszą owsiankę, czasem z jakimś owocem, ale za to na wodzie. Sama siebie oszukiwałam, że mi smakuje. Ale, ale! Owsiankę da się lubić. Jedna wersja owsianki do lubienia to taka ze słoika. O niej innym razem. Dziś z kolei - owsianka pieczona. Zdecydowanie polecam. Nawet przeciwnicy powinni się przekonać.


Składniki:

  • 100 g płatków górskich płatków owsianych
  • mała garść rozkruszonych płatków śniadaniowych (kukurydzianych, fitness)
  • 1 łyżka kakao
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 dojrzały banan
  • cukier (wedle życzenia)

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Rozgniatamy w wybrany przez siebie sposób płatki kukurydziane, czy jakie tam wybraliście oprócz owsianych. Mieszamy je razem z owsianymi. Banana rozgniatamy widelcem i mieszamy z płatkami. Wlewamy mleko, dodajemy kakao i cukier, całość dokładnie mieszamy. Przekładamy do kokilki bądź innego żaroodpornego naczynia. Wstawiamy do piekarnika, pieczemy około 30 minut. Wyjmujemy i jemy :)

Smaczności!

wtorek, 24 lutego 2015

Śniadaniowe gofry z szynką i jajkiem sadzonym

Wytrawne gofry kusiły mnie już od dłuższego czasu. Moje pierwsze podejście do nich nie było idealne - ciasto wyszło zdecydowanie zbyt puszyste i mało słone. Następnym razem pokuszę się ciasto gryczane albo dodanie do niego np. szpinaku. Tymczasem w wersji śnadaniowo-puszystej. Właściwie ta wersja ma też swoje plusy - samo ciasto jest neutralne, więc od waszego pomysłu  i dodatków, jakich użyjecie zależy czy wszamiecie je na słodko czy słono.


Składniki (na około 6 sztuk):
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 i 1/3 szklanki mleka
Dodatki:
  • kilka plasterków szynki
  • jajka (u mnie sadzone, mogą być na twardo lub w koszulce)
  • sól, pieprz, papryka suszona

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia i sól, po czym mieszamy. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka, olej i mleko dodajemy do sypkich składników i miksujemy na gładką masę. Białka ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy do miski i delikatnie mieszamy łyżką. Rozgrzewamy gofrownicę i pieczemy gofry około 3-4 minut. Gofrownicę można też przed pieczeniem wysmarować niewielką ilością tłuszczu. W międzyczasie smażymy jajka sadzone lub przyrządzamy wedle życzenia. Co do dodatków oczywiście macie dowolność - z racji tego, że ta wersja to gofry śniadaniowe proponuję trzymać się jajek (hehe). Na upieczonych już gofrach układamy dodatki - po plasterku szynki i jajku sadzonym. Doprawiamy solą, pieprzem i papryką. 

Smaczności!


niedziela, 14 grudnia 2014

Jajko zapiekane w awokado

Z awokado miałam problem. Pierwsze podejście było wyjątkowo mało udane, niedojrzałe awokado zdecydowanie nie nadaje się do lubienia, o czym przekonałam się na własnych kubkach smakowych. Tak więc dla osób, które nie mają doświadczenia z tym owocem - w sklepie wybierzcie to możliwie najbardziej miękkie, a jeśli takiego nie ma, dajcie mu poleżeć w domu i dojrzeć dzień lub dwa. Musi być miękkie! Twarde jest zwyczajnie niesmaczne, co więcej nawet trudne w jedzeniu, co powinno wam dać do myślenia ;)
Awokado na ciepło to podobno nieco kontrowersyjna opcja, ale jeśli chodzi o mnie, odpowiada mi zdecydowanie bardziej niż na zimno. No i to rozpływające się żółtko połączone z miękkim miąższem, o tak to zdecydowanie świetny początek dnia!


Składniki:
  • 1 dojrzałe awokado
  • 2 jajka (najlepiej nieduże)
  • plasterek szynki (opcjonalnie)
  • przyprawy: sól, pieprz, papryka
  • szczypiorek
Awokado należy przekroić na pół, wyjąć z niego pestkę i łyżką usunąć ze środka nieco miąższu. Wnętrze owocu delikatnie doprawiamy solą i pieprzem. Jak widzicie w jednej z połówek umieściłam najpierw plasterek szynki, musicie pamiętać jednak aby dobrze "wyścielić" nią awokado. No i nie przypalić, tak jak ja ;) Jeśli chodzi o wbijanie jajka do środka: ja oddzieliłam najpierw żółtko, które umieściłam w awokado, potem zaś dolałam powoli białko, aby kontrolować jego ilość i nie przelać. Awokado ostrożnie przenosimy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i zapiekamy 12 - 15 minut. Wierzch posypujemy przyprawami: solą, pieprzem i odrobiną ostrej papryki oraz szczypiorkiem. Przekładamy na talerz i zajadamy. Najlepiej smakuje podane z ciemnym pieczywem.

Smaczności życzę!


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kakaowy omlet z płatkami owsianymi podany z serkiem wiejskim na słodko

Omlety preferuję wytrwane, podobnie z resztą jak większość śniadań. W końcu jednak, z braku sensownych składników do omletu na słono, zdobyłam się wykonanie słodkiej wersji, z kakao. I stwierdzam, że to naprawdę rewelacyjny pomysł. Wygląda na to, że moje omlety na słodko będą wyglądały tylko tak.


Składniki (na jeden omlet):
  • 2 jajka
  • płaska łyżka kakao (można dać więcej, ja nie chciałam, żeby smak kakao zdominował omlet)
  • łyżka płatków owsianych
  • łyżka wody
  • łyżka mleka
  • masło do smażenia
  • pół opakowania serka wiejskiego
  • łyżka miodu (najlepiej lejącego)
Jajka roztrzepujemy, dodajemy wodę i mleko, mieszamy. Dodajemy płatki owsiane i kakao. Uwaga na grudki - mogą się tworzyć, jednak przy smażeniu nie będzie z tym problemu. Dobrze rozgrzewamy patelnię, wrzucamy masło a potem wlewamy naszą masę jajeczną. Smażymy, podważąjąc brzegi omletu, tak by masa wlewała się pod niego. Przewracamy na drugą stronę. W tym czasie mieszamy serek wiejski z miodem. Zdejmujemy omlet z patelni, wykładamy na niego serek i jemy. Myślę, że ten omlet świetnie sprawdzi się też z owocami.

Smaczności.


sobota, 18 stycznia 2014

Jajka w koszulkach na sałatce z rukoli, cukinii i fety

Po miesiącach nieobecności wracam do jedzenia dobrych śniadań i rozkoszowania się długimi porankami. Powrót będzie zielony. Moja ulubiona rukola, do tego również nieodzowna w mojej kuchni cukinnia - to często stosowane przeze mnie połączenie. Tutaj w towarzystwie idealnych jajek w koszulce oraz nadającego charakteru całej potrwie, sera feta. Jeśli, podobnie jak ja, dawno nie jedliście naprawdę dobrego śniadania, to to będzie jak znalazł.


Składniki (na jedną porcję):
  • 2 jajka
  • spora garść rukoli
  • pół małej cukinii
  • niewielki kawałek sera feta
  • sól, pieprz i kilka kropli oliwy do smaku (ja użyłam jak zwykle aromatyzowanej czosnkiem)

Jajka gotujemy w koszulce, tak jak w tym przepisie. Rukolę układamy na talerzu. Cukinię kroimy w cienkie plastry wzdłuż jej długości, za pomocą obieraczki i podsmażamy na patelni. Miekką cukinię układamy na rukoli. Fetę kruszymy lub kroimy w niewielką kostkę i dodajemy do sałatki. Ugotowane jajka w koszulkach przekładamy delikatnie na wierzch dania. Całość doprawiamy pieprzem, solą i oliwą do smaku. I zajadamy.

Smaczności.



sobota, 3 sierpnia 2013

Placuszki z cukinii z sosem jogurtowo-ziołowym

Placki z cukinii były na mojej liście must eat odkąd pokochałam cukinię. Czyli od zawsze. W końcu odważyłam się je zrobić, choć bałam się, że to danie czasochłonne. Obawy okazały się bezpodstawne - cukinię trze się szybciutko a samo smażenie trwa równie krótko. Inspiracja zaczerpnięta z bloga Co dziś zjem na śniadanie.


Składniki (na około 6 sztuk):

  • średniej wielkości cukinia
  • 1 jajo
  • 2-3 łyżki mąki
  • mała cebula
  • kilka listków bazylii
  • natka pietruszki
  • kilka kropel soku z cytryny
  • zioła prowansalskie
  • sól, pieprz
Sos:
  • mały jogurt naturalny
  • bazylia
  • koperek
  • natka pietruszki
  • kilka kropel soku z cytryny
  • mały ząbek czosnku

Cukinię ścieramy razem ze skórką na tarce o grubych oczkach. Dodajemy jajko, mąkę, posiekaną drobno cebulę. Siekamy drobno listki bazylii i pietruszkę, dodajemy sok z cytryny, zioła, sól i pieprz. Masę mieszamy. Jeśli jest za rzadka można dosypać odrobinę mąki - moja była idealna. Patelnię mocno rozgrzewamy, placuszki muszą dobrze zrumienić się od spodu, by nie rozpadały się przy przewracaniu na drugą stronę. Przygotowanie sosu jest banalnie proste - siekamy drobno wszystkie zioła, czosnek przeciskamy przez praskę, mieszamy wszystko z jogurtem i dodajemy sok z cytryny. Cukinia jest bardzo neutralnym warzywem i mnóstwo zależy tu od dodatków. Ten sos nie dominuje nad samym daniem, ale dobrze podkreśla smak samych placuszków. Ja podałam całość z kiełkami brokuła i rukolą. 

Smaczności!


wtorek, 30 lipca 2013

Jajko sadzone na pieczonych szparagach

Przerwa od blogowania czasem dobrze robi. Wróciłam w środku sezonu na najlepszości. Szparagi prawie przegapiłam, ale udało się załapać na ostatki. I tak, te szparagi to już czas jakiś temu, w końcu mamy prawie sierpień. Teraz będzie pora na inne pyszności, wszelkie cukinie, pomidory, kurki i takie takie. A ze słodkości pewnie arbuzy i maliny. Jeśli jeszcze zdążę. Tymczasem zaległości. Jajko i szparagi to jedno z tych (uwielbianych przeze mnie) klasycznych połączeń. Rozlewające się żółtko świetnie pasuje do jędrnych szparagów :) Przyznacie, że nawet kolorystycznie wyglądają zachęcająco?


Składniki (na 1 porcję):
  • kilka szparagów
  • jedno jajo
  • sól, pieprz
  • oliwa
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Szparagi myjemy, odrywamy zdrewniałe końcówki. Układamy na folii aluminiowej, polewamy oliwą, posypujemy solą i pieprzem. Zawijamy w folię i wkładamy do piekarnika, pieczemy do miękkości, około 15-20 minut (w zależności od grubości szparagów). Jajko smażymy na patelni według upodobań (ja lubię raczej takie na "miękko" - żółtko jak najbardziej lejące). Szparagi wyjmujemy z piekarnika, przekładamy na talerz a na wierzchu układamy jajko. Doprawiamy solą i pieprzem, podajemy z pieczywem. Proste połączenia bywają najlepsze.

Smaczności!

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Jabłko zapiekane z orzechami włoskimi, żurawiną i serem pleśniowym

Śniadania na ciepło są okej, zapiekane owoce też są okej - czyli mamy całkiem niezłe połączenie z rana. Żurawina i ser pleśniowy to para idealna, zaś orzech to niezłe dopełnienie, także pasujące. Z przypraw świetnie sprawdzi się rozmaryn (ostatnio jedna z moich ulubionych przypraw). Doszłam do wniosku, że danie idealnie sprawdzać się będzie nie tylko na dobry początek dnia, ale także jako przystawka czy dodatek do innych dań np. kaczki. Jedno jabłko a tak wiele zastosowań!


Składniki:
  •  jedno duże jabłko
  • 2 grube plastry sera pleśniowego brie
  • 2-3 orzechy włoskie
  • 2-4 łyżaczek żurawiny ze słoika
  • rozmaryn (może być suszony, lepszy będzie świeży)
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Jabłko przekrawamy na pół, wydrążamy gniazdo nasienne i jeszcze trochę miąższu, żeby całe "nadzienie" się zmieściło. Do środka wkładamy orzechy, po łyżeczce lub dwóch żurawiny ze słoika, zaś na wierzch układamy pokrojone w dużą kostkę kawałki sera brie. Posypujemy posiekanym drobno rozmarynem i zapiekamy w piekarniku około 15-20 minut. Po wyjęciu, jeśli lubimy, możemy dodać jeszcze trochę żurawiny.

smaczności!


czwartek, 28 marca 2013

Kanapka z miodem, twarożkiem i gruszką

Nie było mnie tu bardzo długo, wybaczcie, ale natłok wydarzeń skutecznie oderwał mnie od Internetu. Teraz czasu mam już więcej, mam nadzieję, że regularność powróci. Na powitanie moja ulubienica, gruszka. Tym razem w towarzystwie miodu i twarożku oraz rozmarynu, który bardzo dobrze się tutaj sprawdza. Śniadanie idealne, nie za słodkie, ale odpowiednio na dobry początek dnia.


Składniki:
  • pieczywo
  • pół gruszki
  • miód
  • twaróg chudy
  • jogurt naturalny
  • rozmaryn (może być suszony, chociaż wiadomo świeże zioła zawsze będą lepsze)

Chleb możemy standardowo podpiec na suchej patelni - ja tego nie zrobiłam tym razem. Około dwóch łyżek twarogu rozdrabniamy widelcem i mieszamy z łyżką jogurtu naturalnego. Kromki smarujemy miodem, na to nakładamy twarożek. Gruszkę kroimy w plasterki, układamy na kanapce. Posypujemy z wierzchu odrobiną rozmarynu i polewamy kilkoma kroplami soku z cytryny. I gotowe.

Smaczności po przerwie życzę :)

czwartek, 7 marca 2013

Pasta z awokado na kanapce z jajkiem na twardo

Z awokado to ciężka sprawa jest. Musi być dojrzałe a o takie w sklepach nie zawsze łatwo, te twardsze powinno więc odczekać ok. 2 dni, by dojrzeć. Samo w sobie nie jest najlepsze, dobrze smakuje natomiast w sałatkach i pastach. A w połączeniu z jajkiem? Tym lepiej.


Składniki:
  • 1 awokado
  • 2 łyżki oliwy
  • sok z cytryny
  • sól, pieprz, suszona papryka
Awokado kroimy ma pół, nożem usuwamy pestkę. Wydrążamy miąższ łyżką, wrzucamy do blendera. Dodajemy dwie łyżki oliwy i przyprawy, całość blendujemy. Masa nie musi być idealnie gładka, mogą pozostać w niej większe kawałki owocu. Pasta dobrze sprawdza się na kanapce z jajkiem. Tutaj akurat na twardo, ale sadzone również się sprawdzi.


środa, 27 lutego 2013

Musli z jogurtem i dodatkiem kakao

Błyskawiczne śniadanie lub przekąska. Warianty smakowe można zmieniać, np. jogurt nie musi być naturalny, można dowolnie dodawać owoce, takie jak lubimy. Tutaj raczej baza, bo chwilowo nie miałam nic owocowego w domu, ale im więcej różności tym lepiej.


Składniki:
  • ok. 4 łyżek musli (można oczywiście zrobić mieszankę samemu - będzie zdrowiej)
  • ok. 6 łyżek jogurtu naturalnego
  • łyżka płatków owsianych
  • łyżeczka kakao
  • łyżeczka otrąb
  • dodatki do wyboru: owoce świeże, suszone, orzechy itp.

Do miseczki/szklanki/pucharka wsypujemy musli wymieszane z płatkami owsianymi, otrębami i kakao, dodajemy owoce (u mnie rodzynki i suszone morele), na wierzch wylewamy jogurt. Ja przyozdobiłam swój odrobiną kakao i kandyzowaną pomarańczą.

wtorek, 19 lutego 2013

Omlet z gruszką karmelizowaną w miodzie i rumie

Co sądzę o gruszkach już wiecie. Podobnie jest z jajkami. A co jeśli połączyć te dwa składniki w jedną, perfekcyjną całość? Ano właśnie - niebo. To danie wzbudza we mnie absolutnie pozytywne odczucia - omlet z gruszką (co prawda nie karmelizowaną, a świeżą) po raz pierwszy miałam okazję jeść na urodzinowe śniadanie wykonane przez mojego chłopaka. Sami więc rozumiecie słodkie jak miód skojarzenia. Danie trochę udoskonaliłam, dodałam kilka drobiazgów od siebie i oto zupełnie odmieniona wersja tego pysznego śniadania. Wiadomo wszak, że trzeba się wzajemnie uzupełniać ;)


Składniki:
  • nieduża gruszka
  • miód
  • rum
  • 2-3 jajka
  • mleko
  • łyżka mąki

Gruszki kroimy wzdłuż i usuwamy gniazda nasienne. Na rozgrzaną patelnię kładziemy gruszki i wlewamy miód - nie za dużo, około 1-2 łyżek będzie ok. Dodajemy odrobinę rumu, raczej na oko, ale nie przesadzajmy. Przesmażamy chwilę, uważając, by gruszki się nie przypaliły. Owoce muszą zmięknąć, a sos miodowo-rumowy nieco zgęstnieć. Kiedy tak się stanie zdejmujemy całość z ognia. Przechodzimy do wykonania omletu. Oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy, nie na sztywno, raczej żeby trochę je spienić, ja używam miksera, ale spokojnie można zrobić to ubijaczką. Wlewamy do masy mleko - nie potrzeba dużo, na oko jakieś 2 łyżki. Dodajemy przesianą przez sitko mąkę cały czas mieszając. Całość powinna wyjść płynna, ale odpowiednio napowietrzona. Na rozgrzane masło wylewamy masę jajeczną i smażymy na średnim ogniu. Jeśli omlet jest bardzo puszysty musimy podważać brzegi i pozwolić by płyn wlał się bezpośrednio na patelnię, tak by usmażył się równomiernie. Kiedy jedna strona jest już przysmażona (po około 2 minutach) przewracamy go na drugą stronę i smażymy około minuty (raczej mniej, chyba, że lubimy węgielek ;)). Zdejmujemy omlet z patelni, przekładamy na talerz. Na wierzchu układamy gruszki i polewamy miodowym sosem. Jest jajecznie, jest słodko - tak właśnie wygląda dobry początek dnia.

Smaczności!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Jajko w koszulce na tostowanym pieczywie

Śniadanie bez jajek, jak dobre by nie było, zawsze będzie trochę gorsze od tego z jajem. Zanim poznałam jajko w koszulce, moim ulubionym było to na miękko. Powód? Niezastąpione, rozlewające się żółtko. Ale jajko w koszulce? To zupełnie nowa jakość. Niby znane, a jednak zupełnie inne - delikatne białko jeszcze mniej przeszkadza tu głównemu smakowi, jakim jest lejące żółtko. A przygotowanie? Brzmi dużo straszniej, niż wygląda w rzeczywistości. Mój absolutny jajeczny faworyt.


Składniki:
  • 2 jajka
  • 2 łyżki octu (ja użyłam jabłkowego, bo taki miałam pod ręką, tak naprawdę nada się każdy)
  • woda (w czymś trzeba to ugotować)
  • 2 kromki pieczywa
  • kilka listków rukoli lub roszponki
  • 2 plastry pomidora
  • oliwa
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie

Gotujemy wodę. Ważny jest tutaj garnek - najlepszy będzie niezbyt wysoki, tak, żeby jajko spadając do wody nie miało zbyt długiej drogi do przebycia, ale pamiętajmy, że musi być ono całe przykryte wodą oraz nie dotykać dna. Średni rondelek powinien się tu dobrze sprawdzić.Delikatnie wbijamy jajko na spodek. Uważamy przy tym, aby nie uszkodzić żółtka - powinno być ono pośrodku białka. Kiedy woda zacznie wrzeć dodajemy do niej łyżkę octu i mieszamy tworząc wir. Wlewamy do wody jajko, zagarniając łyżką białko dookoła żółtka. Gotujemy około 2-3 minut w zależności od wielkości jajka i stopnia "miękkości" jaki preferujemy. U mnie 2 minuty zdecydowanie wystarczają. Delikatnie wyławiamy jajko łyżką cedzakową i te same czynności powtarzamy przy gotowaniu drugiego jajka: wlewamy ocet, wbijamy jajko na spodek, robimy wir w garnku, wlewamy jajko do środka i zagarniamy białko, gotujemy 2-3 minuty. Proste. W tzw. międzyczasie na suchej patelni tostujemy pieczywo. Kiedy się przyrumieni zdejmujemy z patelni i układamy na nim rukolę czy też roszponkę, na to po plasterku pomidora, a na wierzch ugotowane, odcedzone jajko. Całość skrapiamy odrobioną oliwy, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami wedle uznania. Z uwagi na płynne, rozlewające się żółtko polecam jeść nożem i widelcem, chyba, że lubicie sentymentalny powrót do lat dziecięcych :)

Smaczności!

czwartek, 7 lutego 2013

Jajecznica bardzo włoska - z suszonymi pomidorami, kaparami i pesto

Mówiłam, że pasty są niefotogeniczne? Błąd. Jajecznica jest jeszcze mniej wdzięczna w tej kwestii. Tym bardziej, gdy operuje się jedynie smartfonem i Instagramem. No, ale starałam się jak mogłam.
Powiedzieć należy, że nie ma śniadania bardziej klasycznego niż jajecznica. Z cebulką albo szczypiorkiem, niektórzy lubią też z kiełbasą albo ze skwarkami. Ja preferuję raczej inne dodatki niż te dwa ostatnie. Dziś, z tęsknoty za słońcem, dodatki przywodzące na myśl cieplejsze rejony świata. Wszystkie bardzo włoskie: suszone pomidory, kapary i pesto. Przez chwilę zrobiło się całkiem ciepło.

Składniki:
  • 2-3 jajka
  • suszone pomidory z oliwy bądź oleju (w zależności od upodobań: 5-6 sztuk będzie w sam raz)
  • kilka kaparów (6-8 sztuk)
  • zielone pesto
  • pieprz
Suszone pomidory kroimy w kostkę - w zależności od tego jak lubimy - grubszą lub drobniejszą. Pokrojone podsmażamy na patelni z niedużą ilością oleju (są z zalewy, nie potrzeba im wiele tłuszczu). Jajka wbijamy do miseczki i roztrzepujemy. Obejdzie się bez soli - wszystkie dodatki są tutaj słone same w sobie, dodajemy tylko odrobinę pieprzu. Wlewamy jajka na patelnię, a kiedy jajecznica jest jeszcze półpłynna dodajemy kapary. Smażymy na średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając. Doprowadzamy jajecznicę do odpowiedniego stanu, wedle gustu, ja lubię średnio ściętą. Przekładamy jajecznicę na talerz i mieszamy z pesto - 2-3 łyżeczki wystarczą. Dalej jak kto lubi, można przełożyć na pieczywo, można szamać widelcem z talerza. Tylko pamiętajcie, nie przesadzajcie tu z przyprawami, wszystkie dodatki są bardzo intensywne. No, to czekamy na słońce.

Smaczności!

środa, 6 lutego 2013

Pasta z czerwonej fasoli

Pasty nie są zbyt fotogeniczne, ot taka ich rozciapciana natura. Pasta z czerwonej fasoli daje tutaj radę, myślę, że za sprawą swojego uroczego koloru. Zapewniam was jednak, że smakuje mimo wszystko o niebo lepiej niż wygląda i na pewno urozmaici wasze poranne kanapki. Z resztą nie tylko je! Z autopsji wiem, że doskonale sprawdza się na wszelkie spotkania-posiadówki - dobra do podpieczonego pieczywa czosnkowego, chrupiących grissini i wytrawnych muffinów. Ekspresowa w przygotowaniu - znika równie szybko.


Składniki:
  • puszka czerwonej fasoli
  • 2 łyżki oliwy
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz do smaku
Odsączamy fasolę z wody. Z sitka przesypujemy do miski, dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku (ja oprócz zwykłej oliwy użyłam odrobiny oliwy aromatyzowanej rozmarynem i czosnkiem, więc pominęłam sam czosnek), przyprawy, 2 łyżki oliwy i miksujemy wszystko blenderem (czy też blendujemy, określenia dowolne). I już. Do konsumpcji z dowolnie wybranym pieczywem, na wierzchu można posypać koperkiem.

Smaczności!