Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 marca 2015

Pieczona owsianka kakaowo-bananowa

Ja i owsianka to trudna znajomość. Swego czasu, w okresie zdrowego odżywiania (mleko sojowe zamiast zwykłego w kawiarni, zdejmowanie tłustej skórki z kurczaka i panierki z ryby) jadłam najzwyklejszą owsiankę, czasem z jakimś owocem, ale za to na wodzie. Sama siebie oszukiwałam, że mi smakuje. Ale, ale! Owsiankę da się lubić. Jedna wersja owsianki do lubienia to taka ze słoika. O niej innym razem. Dziś z kolei - owsianka pieczona. Zdecydowanie polecam. Nawet przeciwnicy powinni się przekonać.


Składniki:

  • 100 g płatków górskich płatków owsianych
  • mała garść rozkruszonych płatków śniadaniowych (kukurydzianych, fitness)
  • 1 łyżka kakao
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 dojrzały banan
  • cukier (wedle życzenia)

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Rozgniatamy w wybrany przez siebie sposób płatki kukurydziane, czy jakie tam wybraliście oprócz owsianych. Mieszamy je razem z owsianymi. Banana rozgniatamy widelcem i mieszamy z płatkami. Wlewamy mleko, dodajemy kakao i cukier, całość dokładnie mieszamy. Przekładamy do kokilki bądź innego żaroodpornego naczynia. Wstawiamy do piekarnika, pieczemy około 30 minut. Wyjmujemy i jemy :)

Smaczności!

niedziela, 14 grudnia 2014

Jajko zapiekane w awokado

Z awokado miałam problem. Pierwsze podejście było wyjątkowo mało udane, niedojrzałe awokado zdecydowanie nie nadaje się do lubienia, o czym przekonałam się na własnych kubkach smakowych. Tak więc dla osób, które nie mają doświadczenia z tym owocem - w sklepie wybierzcie to możliwie najbardziej miękkie, a jeśli takiego nie ma, dajcie mu poleżeć w domu i dojrzeć dzień lub dwa. Musi być miękkie! Twarde jest zwyczajnie niesmaczne, co więcej nawet trudne w jedzeniu, co powinno wam dać do myślenia ;)
Awokado na ciepło to podobno nieco kontrowersyjna opcja, ale jeśli chodzi o mnie, odpowiada mi zdecydowanie bardziej niż na zimno. No i to rozpływające się żółtko połączone z miękkim miąższem, o tak to zdecydowanie świetny początek dnia!


Składniki:
  • 1 dojrzałe awokado
  • 2 jajka (najlepiej nieduże)
  • plasterek szynki (opcjonalnie)
  • przyprawy: sól, pieprz, papryka
  • szczypiorek
Awokado należy przekroić na pół, wyjąć z niego pestkę i łyżką usunąć ze środka nieco miąższu. Wnętrze owocu delikatnie doprawiamy solą i pieprzem. Jak widzicie w jednej z połówek umieściłam najpierw plasterek szynki, musicie pamiętać jednak aby dobrze "wyścielić" nią awokado. No i nie przypalić, tak jak ja ;) Jeśli chodzi o wbijanie jajka do środka: ja oddzieliłam najpierw żółtko, które umieściłam w awokado, potem zaś dolałam powoli białko, aby kontrolować jego ilość i nie przelać. Awokado ostrożnie przenosimy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i zapiekamy 12 - 15 minut. Wierzch posypujemy przyprawami: solą, pieprzem i odrobiną ostrej papryki oraz szczypiorkiem. Przekładamy na talerz i zajadamy. Najlepiej smakuje podane z ciemnym pieczywem.

Smaczności życzę!


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Jabłko zapiekane z orzechami włoskimi, żurawiną i serem pleśniowym

Śniadania na ciepło są okej, zapiekane owoce też są okej - czyli mamy całkiem niezłe połączenie z rana. Żurawina i ser pleśniowy to para idealna, zaś orzech to niezłe dopełnienie, także pasujące. Z przypraw świetnie sprawdzi się rozmaryn (ostatnio jedna z moich ulubionych przypraw). Doszłam do wniosku, że danie idealnie sprawdzać się będzie nie tylko na dobry początek dnia, ale także jako przystawka czy dodatek do innych dań np. kaczki. Jedno jabłko a tak wiele zastosowań!


Składniki:
  •  jedno duże jabłko
  • 2 grube plastry sera pleśniowego brie
  • 2-3 orzechy włoskie
  • 2-4 łyżaczek żurawiny ze słoika
  • rozmaryn (może być suszony, lepszy będzie świeży)
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Jabłko przekrawamy na pół, wydrążamy gniazdo nasienne i jeszcze trochę miąższu, żeby całe "nadzienie" się zmieściło. Do środka wkładamy orzechy, po łyżeczce lub dwóch żurawiny ze słoika, zaś na wierzch układamy pokrojone w dużą kostkę kawałki sera brie. Posypujemy posiekanym drobno rozmarynem i zapiekamy w piekarniku około 15-20 minut. Po wyjęciu, jeśli lubimy, możemy dodać jeszcze trochę żurawiny.

smaczności!


czwartek, 28 marca 2013

Kanapka z miodem, twarożkiem i gruszką

Nie było mnie tu bardzo długo, wybaczcie, ale natłok wydarzeń skutecznie oderwał mnie od Internetu. Teraz czasu mam już więcej, mam nadzieję, że regularność powróci. Na powitanie moja ulubienica, gruszka. Tym razem w towarzystwie miodu i twarożku oraz rozmarynu, który bardzo dobrze się tutaj sprawdza. Śniadanie idealne, nie za słodkie, ale odpowiednio na dobry początek dnia.


Składniki:
  • pieczywo
  • pół gruszki
  • miód
  • twaróg chudy
  • jogurt naturalny
  • rozmaryn (może być suszony, chociaż wiadomo świeże zioła zawsze będą lepsze)

Chleb możemy standardowo podpiec na suchej patelni - ja tego nie zrobiłam tym razem. Około dwóch łyżek twarogu rozdrabniamy widelcem i mieszamy z łyżką jogurtu naturalnego. Kromki smarujemy miodem, na to nakładamy twarożek. Gruszkę kroimy w plasterki, układamy na kanapce. Posypujemy z wierzchu odrobiną rozmarynu i polewamy kilkoma kroplami soku z cytryny. I gotowe.

Smaczności po przerwie życzę :)

środa, 27 lutego 2013

Musli z jogurtem i dodatkiem kakao

Błyskawiczne śniadanie lub przekąska. Warianty smakowe można zmieniać, np. jogurt nie musi być naturalny, można dowolnie dodawać owoce, takie jak lubimy. Tutaj raczej baza, bo chwilowo nie miałam nic owocowego w domu, ale im więcej różności tym lepiej.


Składniki:
  • ok. 4 łyżek musli (można oczywiście zrobić mieszankę samemu - będzie zdrowiej)
  • ok. 6 łyżek jogurtu naturalnego
  • łyżka płatków owsianych
  • łyżeczka kakao
  • łyżeczka otrąb
  • dodatki do wyboru: owoce świeże, suszone, orzechy itp.

Do miseczki/szklanki/pucharka wsypujemy musli wymieszane z płatkami owsianymi, otrębami i kakao, dodajemy owoce (u mnie rodzynki i suszone morele), na wierzch wylewamy jogurt. Ja przyozdobiłam swój odrobiną kakao i kandyzowaną pomarańczą.

niedziela, 24 lutego 2013

Nieśniadaniowo: Krewetki z sosem mango

Nie myślcie, że żywię się samym śniadaniem, choć przyznam, że jest to posiłek najbardziej przeze mnie przemyślany i dopracowany. Co do innych dań różnie z tym bywa, z braku czasu często jadam na mieście, robię coś na szybko, stołuję się u babci lub jestem skazana na łaskę i smak domowników, z którym to bywa różnie. Jednak od czasu do czasu ugotuję coś większego sama, z resztą mam postanowienie robić to częściej. Możecie się więc spodziewać nie tylko śniadaniowych wpisów. A tymczasem, Panie i Panowie - krewetki! Pomysł na danie wyniknął bardzo spontanicznie podczas zakupów. Początkowo planowałam połączyć krewetki z melonem, jednak z braku melona stanęło na mango. I nie żałuję tego wyboru wcale - było słodko i bardzo, bardzo słonecznie, a niedobór słońca za oknem trzeba sobie rekompensować tym na talerzu.


Składniki (na dwie porcje):
  • 250 g krewetek
  • 1 mango
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • wyciśnięty sok z cytryny
  • wyciśnięty sok z limonki
  • ostra papryczka (ja użyłam w proszku, ale lepsza będzie świeża)
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa z oliwek

Krewetki przekładamy do miseczki, dodajemy posiekany drobno imbir, papryczkę i czosnek. Wciskamy sok z połowy limonki i odrobinę soku z cytryny. Dodajemy pieprz do smaku (solimy dopiero na patelni), wlewamy 4-5 łyżek oliwy, następnie przykrywamy folią i odstawiamy na 30 minut do lodówki. Oczywiście, im dłużej będą się marynowały, tym więcej aromatu nabiorą, czas podany tutaj to takie minimum.
Po wyjęciu krewetek z lodówki na patelni rozgrzewamy olej. Kroimy mango w kostkę i podsmażamy. Po chwili dodajemy krewetki wraz z marynatą. Smażymy na średnim ogniu przez 3-4 minuty, od czasu do czasu mieszając, by mango się nie przypaliło. Kiedy owoc zmięknie i rozpadnie się, wraz z marynatą utworzy sos. Zdejmujemy patelnię z ognia i podajemy, ja podałam z ryżem, ale w lżejszej wersji może to być mieszanka sałat.

Smaczności!

wtorek, 19 lutego 2013

Omlet z gruszką karmelizowaną w miodzie i rumie

Co sądzę o gruszkach już wiecie. Podobnie jest z jajkami. A co jeśli połączyć te dwa składniki w jedną, perfekcyjną całość? Ano właśnie - niebo. To danie wzbudza we mnie absolutnie pozytywne odczucia - omlet z gruszką (co prawda nie karmelizowaną, a świeżą) po raz pierwszy miałam okazję jeść na urodzinowe śniadanie wykonane przez mojego chłopaka. Sami więc rozumiecie słodkie jak miód skojarzenia. Danie trochę udoskonaliłam, dodałam kilka drobiazgów od siebie i oto zupełnie odmieniona wersja tego pysznego śniadania. Wiadomo wszak, że trzeba się wzajemnie uzupełniać ;)


Składniki:
  • nieduża gruszka
  • miód
  • rum
  • 2-3 jajka
  • mleko
  • łyżka mąki

Gruszki kroimy wzdłuż i usuwamy gniazda nasienne. Na rozgrzaną patelnię kładziemy gruszki i wlewamy miód - nie za dużo, około 1-2 łyżek będzie ok. Dodajemy odrobinę rumu, raczej na oko, ale nie przesadzajmy. Przesmażamy chwilę, uważając, by gruszki się nie przypaliły. Owoce muszą zmięknąć, a sos miodowo-rumowy nieco zgęstnieć. Kiedy tak się stanie zdejmujemy całość z ognia. Przechodzimy do wykonania omletu. Oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy, nie na sztywno, raczej żeby trochę je spienić, ja używam miksera, ale spokojnie można zrobić to ubijaczką. Wlewamy do masy mleko - nie potrzeba dużo, na oko jakieś 2 łyżki. Dodajemy przesianą przez sitko mąkę cały czas mieszając. Całość powinna wyjść płynna, ale odpowiednio napowietrzona. Na rozgrzane masło wylewamy masę jajeczną i smażymy na średnim ogniu. Jeśli omlet jest bardzo puszysty musimy podważać brzegi i pozwolić by płyn wlał się bezpośrednio na patelnię, tak by usmażył się równomiernie. Kiedy jedna strona jest już przysmażona (po około 2 minutach) przewracamy go na drugą stronę i smażymy około minuty (raczej mniej, chyba, że lubimy węgielek ;)). Zdejmujemy omlet z patelni, przekładamy na talerz. Na wierzchu układamy gruszki i polewamy miodowym sosem. Jest jajecznie, jest słodko - tak właśnie wygląda dobry początek dnia.

Smaczności!

wtorek, 5 lutego 2013

Podpieczona gruszka z szynką (bądź chudą kiełbasą) i sosem chrzanowym

Gruszka jest lepsza niż jabłko, sądząc nawet po kształcie. Tyczy się to też sylwetki, chociaż te podziały na jabłka, gruszki i inne kolumny to trochę niezbyt. Ma być smacznie i nawet jak jesteście jabłkiem to możecie zjeść gruszkę.

Przepis inspirowany (jak mnie znacie z poprzedniego bloga to wiecie, że są słowa, których bardzo nie lubię i to jest jedno z nich, weźcie sobie te blogerskie inspiracje schowajcie głęboko) tym, z Co dziś zjem na śniadanie? U mnie gruszka została podpieczona, szynkę szwarcwaldzką zastąpiła posiadana przeze mnie sucha krakowska, a śmietanę do sosu chrzanowego jogurt. Jeśli gruszka jest duża - 4 plasterki wędliny będą okej, po 2 na połówkę.

Składniki:
  • gruszka
  • 2 plasterki wędliny według gustu
  • jogurt naturalny (ewentualnie śmietana)
  • chrzan
  • natka pietruszki

Gruszkę przekrawamy wzdłuż na pół. Łyżką drążymy środek wyjmując pestki i tworząc wgłębienie. Do środka wkładamy wędlinę i zapiekamy chwilę w piekarniku. Ja używałam tzw. jet stream oven, pojęcia nie mam jak to się po polsku nazywa, w każdym razie z zewnątrz wygląda jak sprzedawany w telezakupach Halogen Oven (nie jest to żadna reklama, nie dorobiłam się jeszcze sponsorów), z tym, że działa jak zwykły piekarnik z pieczeniem od góry. Mniejsza o to. W piekarniku wystarczy około 8-10 minut w temperaturze 180-190 stopni. W tym czasie mieszamy łyżkę jogurtu z łyżeczką chrzanu (jeśli wolisz ostrzejsze smaki - mogą być 2 łyżeczki chrzanu na łyżkę jogurtu). Kiedy gruszka z wędliną odpowiednio się przypieką dodajemy sos, a wierzch posypujemy natką pietruszki.

Kusi mnie jeszcze wersja z łososiem i koperkiem, czyli mam już pomysł na zagospodarowanie kolejnej gruszki.

Smaczności życzę, cukrowa.